Kategorie
Czy pamiętasz? Historie Sportowcy

Fergie Time i Morderca o dziecięcej twarzy

25 lat temu Manchester United i Bayernu Monachium rozegrały na Camp Nou spotkanie, które do dziś owiane jest legendą i we wszystkich rankingach najlepszych meczów w historii Ligi Mistrzów plasuje się w ścisłej czołówce. To o takich emocjach myślał Alex Ferguson mówiąc: „Football, bloody hell„.

Już w 6 minucie Mario Basler, który poprzedni wieczór spędził tradycyjnie niesportowo przy kieliszku, strzelił z rzutu wolnego obok muru i było 1:0 dla Bayernu.

Monachijczycy przeszli do finału bez kłopotów, mieli jeden z najmocniejszych składów w historii, stanowiący przy okazji trzon reprezentacji ówczesnych Mistrzów Europy.

Czerwone Diabły grały dobrze, ale nie na poziomie, jaki zaprezentowały w półfinale z Juventusem. Flippo Inzaghi wyprowadził wówczas Starą Damę w 11 minucie na prowadzenie 2:0 w drugim meczu i 3:1 w serii. Sprawa wydawała się rozstrzygnięta. Ale wtedy kapitan Roy Keane się zdenerwował i zagrał najlepsze spotkanie w karierze – strzelił gola i wypracował dwa kolejne dla Dwighta Yorke’a i Andy’ego Cole’a. Efektem był jeden z najbardziej spektakularnych „comebacków” w historii LM. Keane dostał przy okazji kartkę i w finale zagrać już nie mógł.

Mierząc samą siłą zawodników Bayern był nominalnie lepszy. Ale Manchester United miał w tym sezonie to, co zaczepił mu w przeszłości Eric Cantona i podtrzymywał z ławki Alex Ferguson – mentalność zwycięzców. W przerwie Ferguson powiedział piłkarzom, że puchar będzie zaledwie 2 metry od nich kiedy będą wracać na boisko i nawet nie dotkną go, jeśli przegrają.

Tymczasem pomimo życzeń trenera United, Bayern dowodzony przez Ottmara Hitzfelda nie odpuszczał przewagi i dwa razy ostrzeliwał słupki.

I wtedy nadeszły ostatnie 3 minuty tego meczu. Ten przysłowiowy „Fergie Time„. Momenty, które przeszły do historii.

Sędzia Pierluigi Collina przedłużył spotkanie. W pierwszej doliczonej minucie gry (90+1) Teddy Sherinhgam pojawił się znikąd i zamienił słaby i niegroźny strzał Ryana Giggsa w bramkę wyrównującą. „Beckham, in towards Schmeichel, it’s come for Dwight Yorke… Giggs with shot… Sheringham!

A kiedy przyszła 3 minuta doliczonego czasu gry (90+3) i wszyscy czekali już na dogrywkę, w ostatniej akcji meczu wciąż czekający na odkupienie win z Mundialu 1998 David Beckham dośrodkował po raz drugi z rzutu rożnego. Sheringham uderzył piłkę głową do środka pola karnego, a Ole Gunnar Solksjaer, zwany ze względu na swą cherubinową urodę „mordercą o dziecięcej twarzy” dostawił nogę. I było 1:2 dla Manchesteru United. „Beckham… into Sheringham… and Solskjaer has won it!!

Dla Manchesteru United był to sławetny „Treble„, triumf błyskotliwego narybku z „the Class of ’92„, a szerzej – ukoronowanie spektakularnej przemiany, jaka zaszła w całej Premier League w latach 90-tych, czyniąc z tych nieco zaściankowych i niebezpiecznych rozgrywek najbogatszą i najchętniej oglądaną ligę świata.

Dla Bayernu był to ogromny cios, ale i początek drogi ku odkupieniu. Wygrali Ligę Mistrzów zaledwie dwa lata później.