Richard Wiseman, profesor Uniwersytetu w Hertfordshire, przeprowadził kiedyś badanie nad szczęśliwymi i nieszczęśliwymi ludźmi aby stwierdzić, co stoi za ich sukcesem, czy porażką. Czy chodzi o przypadek, ślepy traf, czy też naprawdę jest w ich postępowaniu coś z ich własnego wyboru – co ostatecznie powoduje różnicę w ich sytuacji życiowej i pozycji społecznej.
We wpisie Szczęście wskazywałem, że definicja szczęścia to „przygotowanie, które napotyka na okazję” (preparation meets opportunity). Oraz że bardzo wiele zależy również od czasów, w jakich się urodziliśmy oraz od szans które dostaliśmy. Ale szanse trzeba jeszcze umieć wykorzystać. Oraz samemu je stworzyć, jeśli trzeba.
Przeprowadzając badanie na próbie ponad tysiąca osób Wiseman zauważył, że ludzie szczęśliwi zwiększają liczbę okazji i możliwości. Są bardziej otwarci na nowe doświadczenia, bardziej ekstrawertyczni i mniej neurotyczni. Słuchają swojej intuicji. Ale co najważniejsze – próbują różnych nowych rzeczy.
Czy próbowanie wielu różnych rzeczy nie naraża nas czasem na większą liczbę porażek? Tak, ale jak mówi stare powiedzenie – żałujemy z perspektywy lat nie tego co zrobiliśmy, ale tego, czego nie zrobiliśmy. Ludzie żałują bardziej, dwukrotnie bardziej, że nie spróbowali kiedy mogli. Tego, że spróbowali żałują natomiast bardzo rzadko.
Porażki można racjonalizować, ale niepodjęte działania racjonalizować bardzo trudno. Z wiekiem też coraz bardziej zapominamy rzeczy złe, a pamiętamy bardzo wyraźnie te dobre. A więc im więcej prób i nawet błędów, tym więcej szans na sukces. I więcej historii do opowiadania wnukom – nawet jeśli trochę je podkoloryzujemy.
Co równie ważne – szczęśliwi ludzie nie gryzą się porażkami. Wyciągają z nich wnioski i idą dalej. Pisałem również ostatnio, że bardziej boimy się porażki niż oczekujemy sukcesu, tak jesteśmy zaprogramowani, to jest nasz wykształcony ewolucyjnie tryb ochronny. Ale w obecnym świecie to błąd.
Optymizm, czy oczekiwanie najlepszego są ważne – pomagają utrzymać motywację do działania, pozwalają zachować wytrwałość. Jak powiedział to bardziej dosadnie Winston Churchill – „sukces polega na przechodzeniu od porażki do porażki bez utraty entuzjazmu”.W końcu coś się uda.
Warto działać trochę jak fundusz venture capital – inwestować w nowe przedsięwzięcia, a jeśli nie wypalą, szybko ściąć straty (fail fast, fail cheap). I iść dalej. Do następnej szansy.
W końcu jeśli nie losowe szczęście, to statystyka zadziała na naszą korzyść. Zresztą szczęście to nie cel, to proces dążenia do niego. Ono jest w końcu miedzy ustami a brzegiem pucharu.