Kategorie
Punkt widzenia Styl życia

Prawo malejących korzyści

Jeśli masz w portfelu ostatnie 10 zł, znalezienie dodatkowych 5 zł na ulicy jest wyjątkowo szczęśliwym zdarzeniem. Jeśli masz na koncie 1 mln zł, takie samo zdarzenie wywołuje co najwyżej wzruszenie ramion.

Na tej samej zasadzie zjedzenie jednego ciastka czy czekoladki jest przyjemne. Zjedzenie dwóch jest nawet lepsze. Ale zjedzenie stu to już gruba przesada.

Mówiąc krótko – więcej nie zawsze znaczy lepiej.

Wszystkie dobre rzeczy poddają się niestetu prawy malejących korzyści (law of diminishing returns). Po przekroczeniu punktu optimum to „więcej” staje się przeciwskuteczne, a nawet szkodliwe.

Jest to prawdopodobnie dowód na to, że wszechświat jest zbudowany na naszą niekorzyść. Wszystko co dobre w nadmiarze jest albo nielegalne, niemoralne, albo powoduje tycie.

Jest to prawdopodobnie jedno z najbardziej frustrujących praw natury – obecne w ekonomii, biologi i wielu innych dziedzinach, ale wydaje się, że w większości sytuacji pełni rolę ważnego i potrzebnego zaworu bezpieczeństwa – chroni przed przesytem, nieefektywnością, powtarzalnością i zachęca do podejmowania innych aktywności zamiast bezrefleksyjnego intensyfikowania tych samych działań.

Ma też oczywiście swoją ciemną stronę. Kto realizuje jakiekolwiek złożone projekty wie, że początkowe prace przynoszą najwięcej pozytywnych efektów oraz najbardziej posuwają sprawy do przodu. Ostatnie 10% niesie za sobą 1/3 kosztów i 2/3 problemów – jak mawia się w branży lotniczej.

W życiu, w połączeniu z naturalną istotom ludzkim skłonnością do nudy prawo malejących korzyści prowadzi do szkodliwych uzależnień i różnego rodzaju egzystencjonalnych kryzysów. Kiedy szczurom w laboratorium pozwolono za naciśnięciem dźwigni stymulowć elektrycznie ośrodek przyjemności w mózgu, domagały się więcej i więcej miłych wrażeń i umierały z głodu. Jak to mówią – co za dużo to niezdrowo.

Pisałem ostatnio o „Zasadzie Pareta” – czyli regule, zgodnie z którą niewielka liczba istotnych czynności, które podejmujemy, przynosi nam zdecydowaną większość rezultatów. Prawo malejących korzyści jest drugą stroną tej samej zasady – podejmowanie zbyt wielu czynności i dążenie do perfekcjonizmu we wszystkim staje się w pewnym momencie przeciwkuteczne. Optymalizuj zatem i dąż do perfekcji, ale zgodnie z zasadą Pareta i tylko do momentu, gdy osiągniesz punkt, w którym zacznie przeciwko tobie działać prawo malejących korzyści.

Parafrazując klasyka – wszystko należy optymalizować i poprawiać jak tylko można. Ale nie bardziej.