W 1942 r. Albert Schatz ukończył z wyróżnieniem studia na Rutgers University w New Jersey na kierunku mikrobiologii gleby. Z uwagi na swoje semickie pochodzenie i obowiązujące wówczas limity nie mógł dostać się na lepszą uczelnię i kierunek – uznał natomiast, że to, czego się nauczy przyda się na pewno na rodzinnej farmie.
Kontynuując studia doktoranckie, zainspirowany przypadkowym odkryciem penicyliny przez Alexandra Fleminga (zobacz wpis Przypadkowe odkrycie) oraz zmotywowany faktem, że jak sam dostrzegł podczas swojej krótkiej kariery wojskowej, antybiotyk ten nie działał przeciwko bakteriom Gram-ujemnym, ale także Gram-dodatnim prątkom gruźlicy – najbardziej śmiercionośnej choroby tamtych czasów – zaczął szukać rozwiązania w ziemi. Na tym znał się w końcu najlepiej.
Pracował wówczas w laboratorium Selmana Waksmana przy swojej alma mater i odizolowany od reszty zespołu z uwagi na zakaźność materiału badawczego cierpliwie testował rozwiązanie za rozwiązaniem. Pracował kompulsywnie od piątej rano do północy. W końcu w październiku 1943 r. natrafił na substancję produkowaną przez żyjącego w glebie promieniowca Streptomyces griseus. Tak powstała streptomycyna, która miała odtąd uratować tysiące żyć.
Szef Schatza – wspomniany Waksman, błyskawicznie dostrzegł w tym odkryciu potencjał naukowy i komercyjny. Nowy antybiotyk miał co prawda nieprzyjemne skutki uboczne, ale w połączeniu z innymi substancjami czynnymi był tak skuteczny, że w ciągu kilku lat rozpoczęto jego przemysłową produkcję. Działał nie tylko przeciw gruźlicy, ale także durowi brzusznemu, cholerze i dżumie – chorobom nękającym ludzkość od pokoleń.
W procesie badań klinicznych Schatz przeniósł prawa wynalazcze do antybiotyku na Rutgers (kierując się przekonaniem, że na przełomowych, ratujących życie lekach nie należy zarabiać) i opuścił pracę w tym laboratorium.
Wkrótce zauważył, że Waksman wszystkie zasługi przypisuje sobie, pomijając swojego byłego pracownika w zaproszeniach na spotkania i konferencje. Dostrzegł także, że w przeciwieństwie do niego Waksman nie zbył swoich praw do antybiotyku (przysługujących mu z tytułu kierowania naukową jednostką) – a wkrótce przychody z tego tytułu miały iść w miliony dolarów.
W 1950 r. zdesperowany Schatz wystosował pozew i uzyskał prawo do części przychodów licencyjnych oraz formalne miano współodkrywcy, ale było to pyrrusowe zwycięstwo. Jego kariera w środowisku naukowym była skończona.
Za odkrycie streptomycyny Selman Waksman otrzymał w 1952 r. Nagrodę Nobla. W swojej mowie nie wspomniał słowem o Schatzu, nazwisko to pojawiło się tylko raz w jego oficjalnej autobiografii z 1958 r. Waksman zmarł w 1973 r. – do końca uznając się „ojcem antybiotyków” – przynajmniej tych, stworzonych w swoim laboratorium.
20 lat później amerykańskie stowarzyszenie mikrobiologów postanowiło oddać honor Schatzowi, zapraszając go na obchody 50-lecia przełomowego odkrycia streptomycyny. Nie poświęcając sprawie zbyt wielu przemysleń przyznano mu honorową nagrodę. Imienia Selmana Waksmana.