Kategorie
Natura Punkt widzenia Zwierzęta

Podwójna natura

Konik polny, jaki jest, każdy widzi. Przypisuje mu się w bajkach znamiona lekkomyślności i krótkowzroczności, ale trzeba przyznać, że jak na owadzie standardy prezentuje pewną klasę – wygląd ma elegancki, porusza się powoli na długich nogach, żyje w samotności i nikomu specjalnie nie szkodzi.

Ale podobna do niego szarańcza to już duży problem. Szarańcza jest brzydka, wygląda złowrogo i nie budzi pozytywnych skojarzeń. Przemieszcza się na swoich krótszych nogach szybko i niezdarnie, skrzykując się od czasu do czasu w milionowe stada przynoszące prawdziwe egipskie plagi.

Trudno wyobrazić sobie bardziej różne od siebie stworzenia. Ale biologicznie rzecz biorąc, konik polny i szarańcza to ten sam gatunek – tak, mówimy o tych samych członkach rzędu prostoskrzydłych o jedynie różnych nazwach potocznych. To samo DNA – pozornie dwa różne stworzenia. I jedno może przekształcić się pod względem cech fizycznych (i nie tylko) w drugie. Nie każdy konik polny jest szarańczą, ale technicznie rzecz ujmując, każda szarańcza była kiedyś konikiem polnym.

Niesławna szarańcza pustynna (Schistocerca gregaria) ma żarłoczność stadną wręcz wpisaną w łacińską nazwę i transformuje z pacyfistycznie nastawionego, poczciwego konika polnego w biblijne monstrum w specyficznych okolicznościach.

Najpierw jedzenia jest dużo, co napędza populację. Wszystko przychodzi łatwo i przyjemnie. Panuje dobrobyt. Dochód minimalny gwarantowany. Rynek byka.

Potem deszcz nagle przestaje padać i przez długi, zbyt długi czas nie chce wrócić, a roślinność zaczyna obumierać. Sytuacja zaczyna się zmieniać – robi się gęsto i robi się głodno. Nikt zapasów nie robił – tu rzeczywistość konika polnego zaczyna być bliska tej celnie uchwyconej w znanej bajce Jeana de La Fontaina.

Zaczyna się więc walka o przetrwanie, walka o zasoby. Wszelka elegancja zostaje porzucona. Nogi i skrzydła pasikoników od wpływem epigenicznego impulsu skracają się, a ubarwienie zmienia się na bojowe. I nie mówimy tu o kolejnych pokoleniach, ale wręcz o tych samych osobnikach w odstępie krótkiego czasu. Te same geny, różne stworzenia – w zależności od okoliczności.

I niekoniecznie jest to wpis tylko o pasikonikach.