Dziś coś o pomidorach.
„Technika Pomidora” (Pomodoro Technique) jest skuteczną techniką zarządzania wykonywaniem zadań, a przede wszystkim skutecznym rozpoczęciem i kontynuowaniem zarówno prostych, jak i złożonych projektów.
Badania wskazują, że trapiąca nas wszystkich, w takim czy innym nasileniu, prokrastynacja (procrastination) ma niewiele wspólnego z lenistwem czy brakiem samokontroli. Lub – mówiąc bardziej precyzyjnie – nie ma między nimi bezpośredniej korelacji.
Odkładamy ważne do zrobienia rzeczy, aby uniknąć nieprzyjemnego uczucia „startu na zimno”. Ta początkowa inercja jest niezwykle trudna do pokonania – wie to każdy, kto przez wiele godzin i dni odkładał rozpoczęcie ważnego zadania. Po czym odkrywał, że ostatecznie jego wykonanie ani nie było trudne, ani nie trwało długo. Poruszałem już częściowo te kwestie we wpisie Prokrastynacja.
Nie jest miło spojrzeć na piętrzącą się górę spraw do załatwienia albo przytłaczający projekt do wykonania. Lepiej zająć się przez chwilę czymś innym. Niedługo się wezmę. Już za chwileczkę, już za momencik. Najlepiej jutro.
Ale badania pokazują także, że aby przerwać taki cykl unikania (avoidance cycle) można i należy zrobić bardzo niewiele. Wykonać jeden, nawet śmiesznie mały krok (tiny, unintimidating first step). Tak jak każda podróż zaczyna się właśnie od pierwszego kroku, tak i dowolna inna czynność musi mieć swój początek. A dalej już pójdzie.
Zacząć. Jest to także dobry sposób do kształtowania nawyków. Głównie dlatego, że nasz mózg bardzo nie lubi rozpoczętych i niezakończonych procesów. Pamiętasz z moich wpisów co to jest Efekt Zeigarnika? Jest to zatem sztuczka pozwalająca na przeskoczenie z jednej pętli zachowania (mental loophole) – unikania i odkładania spraw, do drugiej – przymusu zakończenia tego, co się rozpoczęło. Zmniejsza się także stres – kilka minut tu, kilkanaście minut tam i twój wpis na bloga gotowy. Czy z czym się akurat mierzysz.
Bardzo ważny jest tu także element skupienia na jednym zadaniu na raz – niezależnie od tego, co o sobie myślisz, nikt nie jest dobry w multitaskingu (co najwyżej w mówieniu o tym, że jest).
Metodę Pomodoro wymyślił w latach 80-tych XX wieku Francesco Cirillo, wówczas student, dziś znany konsultant biznesowy. Opisał ją m.in. w książce The Pomodoro Technique: The Life-Changing Time-Management System.
Jak każdy w jego wieku miał wówczas problem z utrzymaniem koncentracji nad nauką i wykonywaniem tych wszystkich nudnych zadań, które przynosi dorosłość. Czując się przytłoczony, postanowił poświęcić choć 10 minut na wykonanie danego zadania, bez przerw i bez zbędnych rozpraszaczy. Do odmierzania czasu wykorzystał prosty kuchenny stoper w kształcie nakręcanego pomidora (po włosku – pomodoro). Nakręcanie go podkreślało determinację, głośne tykanie sygnalizowało upływający czas, dzwonek – oczekiwaną przerwę.I tak się zaczęło.
Genialność tej metody tkwi w jej prostocie:
1. Zdecyduj, jakie zadanie ma być wykonane.
2. Ustaw czasomierz na 25 minut (tradycyjnie).
3. Pracuj nad zadaniem.
4. Zakończ pracę, gdy zadzwoni zegar i umieść znacznik kontrolny na kartce papieru.
5. Jeśli masz mniej niż cztery znaczniki kontrolne, zrób krótką przerwę, a następnie przejdź do kroku 2.
6. Po czterech cyklach pomodoros, zrób dłuższą przerwę, wyzeruj liczbę znaczników, a następnie przejdź do kroku 1.
Kiedy już puścisz zegar w ruch, nie wolno ci oderwać się od zadania aż do dzwonka. To jak runda w boksie. Żadnego podglądania maili, spoglądania w komórkę czy poddawania sie innym rozpraszaczom. To ważne. Jeśli się pojawią – zapisać i postarać się ich unikać przy następnych sesjach, bo grożą nokautem.W ten sposób można wykonać nawet bardzo duży i początkowo przytłaczający projekt. Pierwszy krok i wynikająca z niego konsekwencja są zawsze ważniejsze od perfekcji.
Zastanów się zatem jutro, ile pomodoros potrzebujesz na wykonanie swoich przytłaczających poniedziałkowych zadań.