Kategorie
Psychologia Punkt widzenia

Groves

Myśl Huntera S. Thompsona, znanego i kontrowersyjnego dziennikarza, twórcy tzw. gonzo journalism – „Kiedy robi się dziwnie, dziwni stają się zawodowcami”.

Zestawmy to z opinią jednego z podwładnych na temat generała Leslie Grovesa, dowódcy wojskowego Projektu Manhattan w latach 1942-1946 (w filmie „Oppenheimer” zagrał go Matt Damon):

„Po pierwsze, generał Groves to największy s…syn, z jakim kiedykolwiek pracowałem. Jest niezwykle wymagający. Jest bardzo krytyczny. Zawsze popycha ludzi do działania, nigdy nie chwali. Jest szorstki i sarkastyczny. Ignoruje wszystkie normalne kanały organizacyjne. Jest niezwykle inteligentny. Ma odwagę podejmować trudne, szybkie decyzje. Jest najbardziej egotycznym człowiekiem, jakiego znam. Wie, że ma rację i dlatego obstaje przy swoich decyzjach. Tryska energią i oczekuje, że wszyscy będą pracować tak ciężko, a nawet ciężej niż on. Choć dał mi ogromną odpowiedzialność i wystarczające uprawnienia, abym mógł realizować swoje zadania, to stale wtrącał się do pracy moich podwładnych. Jednak, aby to zrekompensować, miał mały sztab, co oznaczało, że nie byliśmy narażeni na typowe zaczepki ze strony personelu sztabowego. Bezlitośnie chronił cały projekt przed ingerencją innych agencji rządowych, co ułatwiało mi zadanie. Rzadko akceptował współpracę z innymi agencjami – a jeśli już, to wyłącznie na własnych warunkach. Podczas wojny i po niej miałem okazję spotkać wielu naszych najwybitniejszych dowódców w armii, marynarce i lotnictwie, a także wielu wybitnych przywódców świata nauki, inżynierii i przemysłu. I podsumowując – gdybym miał jeszcze raz wykonać swoją część pracy nad projektem bomby atomowej i mógłbym wybrać swojego przełożonego, wybrałbym generała Grovesa”.

Po zakończeniu wojny, gdy wróciła normalność, Groves usłyszał, że jego wojenne zasługi są co prawda doceniane, ale nigdy nie zostanie szefem Korpusu Inżynierów i nie zostanie awansowany na trzygwiazdkowego generała. Dwight Eisenhower, późniejszy prezydent, będący wówczas szefem sztabu armii USA, nie tylko miał o nim mieszane zdanie, ale też uważał, że Groves był trudny we współpracy w warunkach pokojowych i nie pasował już do powojennej struktury armii. I tak zakończyła się wojskowa kariera Lesliego Grovesa.

Ostatecznie generał awans otrzymał, ale niejako honorowo, na odchodne – tuż przed rozstaniem z armią w 1948 r. „Nie chciałbym z nim służyć w czasie pokoju, ale w czasie wojny byłbym gotów iść za nim wszędzie” – przyznał po fakcie Eisenhower.