Kategorie
Punkt widzenia Sportowcy Styl życia

Druga połowa

Nikt nie potrafił powiedzieć, którą nogą Andreas Brehme strzelał lepiej. Na Mundialu w Meksyku w 1986 r., w meczu przeciw gospodarzom, wykonał karnego nogą lewą. Kiedy 4 lata później w 85′ minucie finału z Argentyną stanął przed szansą uczynienia RFN mistrzami świata strzelił nogą prawą.

Miał wtedy 30 lat i choć grał jeszcze w piłkę przez kolejne 8, a wcześniej został najlepszym zagranicznym piłkarzem ligi włoskiej (jako obrońca – w czasie, gdy w Serie A grali Maradona i van Basten) jest pamiętany głównie z tego jednego wieczoru w Rzymie. Zmarł niedawno w wieku 63 lat.

Po zakończeniu kariery próbował swoich sił w zawodzie trenera, a zarobione przez lata gry pieniądze inwestował. Nie poszło mu na żadnym z tych pól i w 2014 r. zbankrutował. Później odbił się od dna prowadząc firmę produkującą sztuczne murawy.

Obecnie w futbolu pieniądze są jeszcze większe, ale problemy wciąż te same. Przeciętny gracz Premier League, najbogatszej ligi świata, zarabia miesięcznie (w przeliczeniu) nie mniej niż milion złotych. Najlepsi nawet 10 razy tyle.

40% ogłasza upadłość lub ma istotne problemy finansowe w ciągu 5 lat od zakończenia kariery. Pomimo postępu średnia jej długość to tylko 8 lat, a skoro mówimy o sporcie fizycznym nie ma pewności, w którym momencie ten koniec nastąpi. W tym czasie przeciętny piłkarz ma już z reguły na utrzymaniu rodzinę, wysokie koszty stałe i kilkanaście milionów na koncie. Ale i perspektywę 40-50 lat dalszego życia poza lukratywnym sportem. 

To jest aspekt finansowy. Ale jest i inny – 35% z kończących karierę zmaga się z depresją i brakiem sensu życia związanym z nagłą zmianą trajektorii.

Temat ten dobrze opisuje Roy Keane, prawdopodobnie najlepszy pomocnik w historii ligi angielskiej, który pomimo budowania wizerunku zabijaki okazał się po zakończeniu kariery człowiekiem zaskakująco inteligentnym i introspektywnym.

Keane wspomina, że po zawieszeniu butów piłkarskich na kołku w wieku 35 lat zdał sobie sprawę, że czymkolwiek by się nie zajął, nigdy nie da mu to takiej przyjemności jak gra w piłkę. Dziś na aktywności pozaboiskowej zarabia niewiele mniej niż jako zawodnik, ale podtrzymuje to zdanie – dla ludzi których spotyka pozostaje do dziś głównie tym Royem z Manchesteru United. Na dobre i na złe – im Erling Haaland z pobliskiego Manchesteru City gra lepiej, tym bardziej Roy jest człowiekiem, który jakoby zakończył kiedyś karierę jego ojca.

Jest jeszcze aspekt zdrowotny. Alan Shearer martwił się o swoje zdrowie i dziś buduje szerszą świadomość, że uderzanie piłki głową dzień po dniu może przyczynić się do chorób neurologicznych. Wątku wspomnianego Marco van Bastena, któremu lekarze musieli „zabetonować” kostkę aby w ogóle mógł chodzić czy Gabriela Batistuty, który zastanawiał się nad amputacją w wyniku chronicznego bólu nie rozwijam bo to smutne historie.

Z tego punktu widzenia wizja kariery budowanej spokojnie i wytrwale poza sportem nie wydaje się wcale tak nieatrakcyjna, jak mogłoby się niektórym z nas wydawać.