Jakimkolwiek samochodem nie jeździcie, na pewno słyszeliście, że „nie ma jazdy bez gwiazdy”.
Historia marki Mercedes-Benz sięga lat 80-tych XIX wieku. Czy może lepiej powiedzieć – jej rodzice pochodzą z tamtych czasów.
W 1883 roku Karl Benz założył w Mannheim na południu Niemiec firmę Benz & Co. Z kolei Gottlieb Daimler założył w 1890 roku w nieodległym Cannstatt firmę Daimler-Motoren-Gesellschaft (DMG). Początkowo każda z nich szła własną drogą, mariaż obu nastąpił później – w 1926 roku. Ale było to długie małżeństwo – połączona firma Daimler-Benz istniała nieprzerwanie do 1998 roku. Obecnie to Daimler AG, a Mercedes-Benz to jedna z najbardziej znanych marek tego koncernu.
Jeśli chodzi o „samochody”, to już w 1886 roku Gottlieb Daimler, działając w spółce z Wilhelmem Maybachem (to nazwisko znane fanom luksusowych aut), zbudował jeden z pierwszych na świecie „bezkonnych pojazdów” – 4-kołową dorożkę z silnikiem spalinowym. Zaczęło się skromnie.
W 1896 roku nastąpił niespodziewany przełom. Niejaki Emil Jellinek, bogacz i biznesmen lubiący techniczne nowości (tak, już wtedy istnieli tacy) i ewidentnie zmagający się z kryzysem wieku średniego (miał 43 lata), zobaczył w gazecie Fliegende Blätter, reklamę marki DMG. Potem, jak mówi oficjalna mitologia, udał się osobiście do fabryki w Cannstatt, ubrany ekscentrycznie w kapelusz safari, okulary pince-nez oraz z twarzą przyozdobiona wydatnymi bokobrodami, wszedł jak do siebie i rzekł krótko i dobitnie – chcę najlepszy samochód jaki macie.
Dostał to co było – samochód z dwucylindrowym silnikiem o mocy 6 KM. Oraz obietnicę, że niedługo dostanie lepszy. – Jeśli dacie mi taki, który pojedzie o 10 mil szybciej niż ten ślimak, wezmę dwa – rzucił na odchodnym Jellinek.
Pierwsze wyzwanie zostało podjęte. Zaprojektowany specjalnie dla niego Phoenix Double-Phaeton z 1898 roku miał już 8 KM i 4-suwowy silnik benzynowy (pracujący w cyklu Otta). Osiągał prędkość maksymalną ponad 25 km/h. Spodobał się Jellinkowi, który zamówił kolejne – dla siebie oraz aby odsprzedać je swoim bogatym i zblazowanym znajomym – 10 sztuk w 1899 roku i 29 w 1900 roku.
Apetyt rośnie w miarę jedzenia. W 1900 roku Jellinek złożył więc kolegom z DMG propozycję – zbudujecie mi najlepszy samochód sportowy jaki dacie radę, a wtedy ja zamówię u Was z miejsca 36 sztuk. Mój warunek – nazwiecie go imieniem mojej córki, ma 11 lat, będzie jej miło. A ponieważ zamówienie opiewało na 550 tysięcy ówczesnych marek (3 mln EUR w dzisiejszych cenach), odpowiedź Daimlera i Maybacha mogła być tylko jedna.
Tak powstał model z serii 1900/1901. Nie przypominał już powozu z silnikiem, był pierwszym prawdziwym samochodem. Ważył tonę i był napędzany nowym motorem o mocy 35 KM, a jego prędkość maksymalna wynosiła zawrotne 90 km/h. Rozwiązania technologiczne były nowatorskie – choćby konstrukcja chłodnicy silnika była tak przełomowa, że podobnej używa się do dziś.
Gotowy samochód został dostarczony na święta 1900 roku.
Co istotne – córka marzyciela Emila Jellinka, bez którego historia motoryzacji mogła potoczyć się zupełnie inaczej, nazywała się Mercedes.