Lektura książki Richarda E. Nisbetta „Mindware. Narzędzia skutecznego myślenia” (Mindware: Tools for Smart Thinking) pozwala nabrać pokory co do naszej własnej racjonalności i poglądów. Są bardziej podatne na przypadkowe czynniki i upraszczające stereotypy niż mogłoby się wydawać. Innymi słowy – nie jesteś takim racjonalistą i niezależnym myślicielem, jakim myślisz, że jesteś.
Porozmawiajmy o czymś życiowo przydatnym. Wyobraź sobie, że kupiłeś bilet na mecz. Trzeba na niego co prawda dojechać 50 kilometrów do sąsiedniego miasta, ale to w końcu mecz na szczycie. Czekasz na niego niecierpliwie.W dniu meczu okazuje się jednak, że główna gwiazda – ta, której plakat masz nad łóżkiem i w sumie dla jej występu na żywo ten bilet kupiłeś (ktoś pokroju Michaela Jordana w czasach, które opisałem we wpisie Krew na rogach, gdy Chicago Bulls miały wyprzedane wszystkie bilety przez 610 meczów z rzędu) zaniemogła.
Do tego zaczyna padać śnieg. Bilet kosztował 250 zł. Idziesz na ten mecz, czy rezygnujesz?
Tym prostym pytaniem zaczynamy wchodzić w obszar tego, co ekonomiści nazywają teorią „utopionych kosztów” (sunk costs). Jest to także pytanie z gatunku „CZE” (Co Zrobiłby Ekonomista? – ang. WWED – What Would Economist Do?). No więc co zrobiłby?
Otóż ekonomista powiedziałby ci, że należy przeprowadzić następujący eksperyment myślowy – wyobraź sobie, że kupiłeś ten bilet (czy te bilety) i zapomniałeś. I nagle dzwoni znajomy i mówi, że kupił te same bilety, ale sam nie może z jakiegoś powodu iść i może Ty je przejmiesz za darmo?
Jeśli twoja odpowiedź brzmiałaby – „to wspaniale, już jadę je odebrać” – to na pewno powinieneś iść na mecz, na który faktycznie sam kupiłeś bilety, pomimo zaistniałych komplikacji. Jeśli natomiast brzmiałaby ona – „daj spokój, nie będę się przebijał przez zaspy żeby zobaczyć na żywo kilku gości odbijających szmaciankę” – to szybko zapomnij o sprawie, nawet jeśli w ten sposób nie uzyskasz nic za swoje wydane już pieniądze.
Zasada utopionych kosztów mówi bowiem – liczą się tylko przyszłe zyski i straty i tylko je powinieneś brać pod uwagę przy dokonywaniu jakichkolwiek wyborów. Pieniądze, które już wydałeś są stracone, nie ma ich, należą do przeszłości. Nie odzyskasz ich idąc na mecz. Powinieneś na niego iść tylko jeśli uważasz, że będą z tego odpowiednie korzyści.
Jeśli natomiast uważasz, że mecz bez głównej gwiazdy z dojazdem w śnieżycę nie ma sensu, to poniesiesz tylko dodatkowy koszt, aby usprawiedliwić koszt, który już poniosłeś i którego nie da się już odzyskać.
Zasada utopionych kosztów ma naprawdę istotną siłę rażenia, a jej niezrozumienie przekłada się także na politykę i globalne decyzje – kierowali się nią na przykład amerykańscy przywódcy kontynuując beznadziejną wojnę w Wietnamie, aby „śmierć już poległych żołnierzy nie poszła na marne”. W efekcie życie tracili kolejni rekruci, a konfliktu i tak nie udało się wygrać.
Dopóki nie jesteś jednak politykiem i kwestie wagi państwowej cię nie dotyczą, nie musisz walczyć o głosy elektoratu, ale musisz wciąż kierować własnym życiem – przyjmij następujące motto: Reszta mojego życia zaczyna się teraz. Wszystko co było wczoraj to już przeszłość, której nie odzyskam. Liczy się tylko przyszłość i to co może mi ona przynieść.
Nie ma sensu płakać nad rozlanym mlekiem.