Kategorie
Poradniki Punkt widzenia Styl życia

Efekt Pigmaliona

Grek Pigmalion był – jak głosi mitologia – uzdolnionym rzeźbiarzem. Do tego stopnia, że tworząc posąg kobiety z kości słoniowej osiągnął efekt tak wspaniały, że beznadziejnie zakochał się w swoim dziele. Błagał potem usilnie Afrodytę (boginię miłości), aż zlitowała się nad nim i ożywiła dla niego posąg.

Pewnie żyli potem długo i szczęśliwie. Dalszych losów Pigmaliona jednak oczywiście nie znamy, ale w przypadku wszystkich wyborów damsko-męskich obowiązuje uniwersalna zasada „widziały gały co brały”. Innymi słowy – uważaj czego sobie życzysz, bo może się to spełnić.

A mówiąc poważne – efekt Pigmaliona jest rodzajem samospełniającej się przepowiedni. Przykładowo – nasze oczekiwania wobec kogoś mogą spełnić się tylko dlatego, że najpierw to oczekiwanie w sobie wytworzyliśmy.

Gdybym powiedział ci, że dana osoba cię lubi (nawet jeśli początkowo nie jest to prawdą) to zachowywałbyś się prawdopodobnie wobec niej w taki sposób, że faktycznie by cię w końcu polubiła. Znasz także z pewnością to uczucie, gdy ktoś ma wobec ciebie wygórowane oczekiwania i wysokie mniemanie na twój temat – zrobisz wiele, aby taką reputację udowodnić i podtrzymać.

Dale Carnegie, niestrudzony badacz ludzkiej natury w swojej nieśmiertelnej książce „Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi” (How to Win Friends and Influence People) radzi, aby przypisywać innym osobom jak najlepszą reputację, której będą musieli sprostać (Give the other person a fine reputation to live up to). To właśnie przykład efektu Pigmaliona – w jego najlepszej odsłonie.

Ludzie mają tendencję do podwyższania swojego własnego poziomu w odpowiedzi na oczekiwania innych osób. W pracy oczekuj zatem od swoich współpracowników najlepszego. Prawdopodobnie będziesz wówczas (zgodnie z tytułowym efektem) sam zachowywał się wobec nich w taki sposób, że dostaniesz w zamian to, czego się spodziewasz. A jeśli oczekujesz czegoś przeciwnego – no cóż, uważaj – to też może się spełnić. Niektórzy szarlatani nazywają to prawem przyciągania.

Psychologowie Robert Rosenthal i Lenore Jacobson opisali wyniki badań, zgodnie z którymi jeśli nauczyciele spodziewali się po swoich uczniach wysokich wyników, to ci zaczynali je osiągać. Było to efektem wzmożonej troski nauczycieli o jednostki, które zidentyfikowali jako potencjalnie wybitne. Pokrewny opisywanemu dziś efekt Rosenthala mówi zatem, że nauczyciele traktują uczniów różnie w zależności od dostrzeganego w nich potencjału i kierowanych wobec nich oczekiwań. A to przekłada się następnie na ich wyniki. Myślę, że znamy to zjawisko z wielu szkolnych obserwacji i słowo „pupil” jest jak najbardziej na miejscu.

Sami dajemy bardzo często uwodzić się tzw. efektowi halo – ludziom atrakcyjnym z wyglądu przypisujemy również atrybuty intelektu. Dajemy ponieść się pierwszemu wrażeniu, a wytworzoną w ten sposób percepcję innej osoby trudno potem zmienić. Ile razy przy ocenie rocznej naszych pracowników słuchaliśmy ocen innych menadżerów i zastanawialiśmy się, jak mogą oni formułować sądy tak odmienne od naszych własnych obserwacji. Każdy ma własną percepcję innych ludzi, ale też każdy z nas kształtuje postrzeganie siebie przez inne osoby.

Interesującą, choć nieco zabawną odmianą omawianego dziś fenomenu jest z kolei tzw. efekt Hawthorna – zgodnie z którym ludzie pracują wydajniej jeśli wierzą (z naciskiem na to słowo), że zmiany dokonane w ich otoczeniu i mające wpłynąć na ich efektywność faktycznie działają. Przypomina to znany z medycyny efekt placebo, ale w miejscu pracy – nazwa wzięła się od nieudanego eksperymentu w fabryce Western Electric w latach 20-tych XX wieku, kiedy to technicy badali wpływ oświetlenia na jakość pracy robotników. Pracownicy wyczuwali ich wzmożoną obecność i obserwację w jasno oświetlonych pomieszczeniach i zaczynali wówczas pracować ciężej, wpływając tym samym podświadomie na wyniki badania.

Badani w ramach różnych eksperymentów mogą mieć zresztą dobre wyczucie co do tego, czego oczekują od nich badacze (ang. demand characteristic), jaka jest teza i mogą w ten sposób wykrzywiać wyniki. Nie jest łatwo przeprowadzać eksperymenty na inteligentnych naczelnych takich jak my, którzy dodatkowo mają silną potrzebę działania zgodnie z zewnętrznymi oczekiwaniami grupy

Efekt Pigmaliona nie jest oczywiście usprawiedliwieniem do formułowania nierealistycznych oczekiwań. Każde zwiększanie oczekiwań powoduje zresztą wzrost ryzyka, że spotka nas zawód. Stąd aby tego uniknąć, bardzo często przyjmujemy postawę odwrotną – na zasadzie, że lepiej nie oczekiwać niczego i dać się miło zaskoczyć, niż niemiło rozczarować.

Niektórzy głoszą nawet, że najlepiej nie mieć żadnych wyraźnych oczekiwań, bo wtedy nie działamy na siłę, nie pokazujemy desperacji, nie sugerujemy nikomu że czegoś pragniemy, a wówczas efekt i tak zadba sam o siebie – obrazuje to znane ludowe przysłowie, zaczynające się od „miej”, a kończące się na „a będzie ci dane”.

Ale w gruncie rzeczy lepiej mieć zawsze wysokie oczekiwania. William Sommerset Maugham, z charakterystyczną dla pisarzy bystrą obserwacją zasad rządzących światem skomentował to tak – w życie istnieje zabawna zależność – ci którzy nie akceptują niczego poza najlepszym, bardzo często to dostają.